• System Informacji Przestrzennej
  • Proekob
  • Szlak Jagielloński
  • English version
  • Facebook
  • Biuletyn Informacji Publicznej
  • Powiatowe Centrum Informacji
  • Lokalna Grupa Działania
  • Uniwersytet Dziecięcy

Parafia Bełżyce

W uzupełnieniu artykułu księdza Jana Władzińskiego pod tytułem: "Materiały i przyczynki do dziejów naszej diecezji - Bełżyce" z powodu 500 letniego istnienia Bełżyc ogłoszonego w "Wiadomościach Diecezjalnych Lubelskich" rok 1920 nr 1, nr 2-3 i 1927 nr 4 pragnę dać parę szczegółów o kościele w Bełżycach.

Wyraz Bełżyce pochodzi od Bełz, imienia naczelnika rodu. Bełżyc znaczy syn Bełza, a Bełżyce znaczą synowie Bełza.

Bełżyce w 1417 roku otrzymują od Króla Władysława Jagiełły prawa miejskie zwane magdeburskiem. Już od dawna zaczęli tu osiadać wychodźcy z Niemiec w charakterze rzemieślników. Żywioł ten polonizuje się, zatrzymuje jednak nazwiska niemieckie i swe narodowe przymioty: pracowitość i zamiłowanie do oświaty. Pozostały rody w Bełżycach, które zatrzymały imię i tradycje niemieckie: Stein, Schweigier, Malbor, Toruń, Gut, rody te w niedawnej dobie przyjęły napowrót katolicyzm, pozostając długo w kalwinizmie. Jednak nadanie praw z 1417 roku nie wspomina o kościele. Dopiero w 1425 roku Długosz in lib. benef. wspomina o parafii i kościele w Bełżycach. Powstanie kościoła w Bełżycach łączy się ze zbudowaniem zamku obronnego wśród trzęsawisk i błot przez dziedziców grodu Bełżyce. Czy kościół w Bełżycach był w obrębie zamku, czego wymagało castellum, nie da się udowodnić, raczej twierdzić musimy, iż kościół dawny drewniany stał w tym samym miejscu, co obecny kościół murowany. Kościół drewniany istniał przeszło dwieście lat. Około roku 1606 został opanowany przez protestantów. Proboszcz usunął się do parafii świeżo utworzonej Matczyn. Po 40 latach wyrokiem sądowym został kościół zwrócony katolikom, ale był w zupełnej ruinie. Zbudowany został nowy murowany w stylu barokowym zupełnie prostym, o jednej nawie. Stało się to za panowania papieża Aleksandra VII (1655-1667), kiedy królem polskim był Jan Kazimierz Waza (1648-1668).

Na budowę złożyło się dwóch fundatorów: nawę główną budował swym kosztem Feliks Szaniawski, właściciel Krężnicy, prezbiterium nieco niższe, ks. Wojciech Ościechowski, proboszcz parafii Bełżyce. Obaj ci fundatorzy spoczywają w grobach pod kościołem, nie mają jednak pośmiertnej tablicy w kościele. Z powodu braku funduszów i przeciwności ze strony protestantów budowa trwała 24 lata (1646-1670). Kalwini i arianie popierani przez możną rodzinę Orzechowskich usunęli się do tak zwanego sądu luterańskiego w Bełżycach. W sądzie tym zbudowali zbór, urządzili cmentarz dla współwyznawców. Panując w miasteczku Bełżyce przez lat blisko pięćdziesiąt niepodzielnie, utworzyli słynną szkołę średnią zwaną gimnazjum dla propagowania swych poglądów religijnych wśród młodzieży. Za sobą mieli możnych, lud zaś ulegał im wskutek nacisku swych panów: "cujus regio, ilius et religio" czyja władza, tego i religia ówczesna zasada. Fałszywa wiara chciała olśnić też umysły chwiejne blaskiem wysokiej nauki. W tym innowiercy stworzyli księgozbiór dział przeważnie tendencyjnych pod względem poglądów religijnych i wrogich kościołowi rzymsko-katolickiemu. Literaturą tą chcieli zatruć jadem nienawiści duszę chrześcijańską. W roku 1648 najazd kozaków pod wodzą Chmielnickiego spustoszył Bełżyce, od pożogi wojennej spłonęły szkoła i biblioteka kalwińska w Bełżycach. Był to cios ostateczny, który ugodził w samo serce innowierców bełżyckich: ich wodzowie umieli rządzić, gdy ich zwolennicy opływali w dostatkach, nie umieli ich podnieść, gdy byli w upadku materialnym. Pozostały po kalwinach w Bełżycach nieme kamienie na mogiłach, które do roku 1918 były jeszcze dostrzegalne (w roku tym gmina ewangelicka sprzedała ogród luterski w Bełżycach na łokcie pod zabudowania, które wkrótce stanęły i zatarły wszelkie ślady protestantyzmu w Bełżycach).

Rozdarcie religijne wśród chrześcijan, a w ślad za niem idące waśnie społeczne osłabiły i rozbiły jednolity obóz religijny. Skorzystali z tego Żydzi, którzy od czasu reformacji zaczęli się panoszyć w Bełżycach. Mając uczonych, jak lekarza Jakóba z Bełżyc, zbudowali synagogę wyższą od kościoła. Zaskarżeni do króla, z rozkazu Zygmunta III musieli obniżyć swą synagogę, bo przewyższała krzyż na kościele. Synagoga ta choć zniżona górowała ponad budowlami innemi w Bełżycach z powodu swego ogromu; w roku 1913 od pożaru spłonęła i dotychczas jest w zupełnej ruinie, zdaje się, że nigdy nie będzie odbudowana z powodu braku funduszów kahalnych. Zachłanne żydostwo mnożące się niepomiernie, uchwyciło handel w swe ręce, dawne mieszczaństwo dzierżące tradycję Hanzy niemieckiej zeszło do roli drobnego rolnika i rękodzielnika, źródło bogactwa handel przeszedł w ręce żydowskie. Oni to nawet wspaniałą budowlę austerję (oberżę) czyli hotel posiedli, zamieszkując ją, a była to budowla specjalnie wzniesiona na noclegi orszaku królewskiego za Zygmunta III (1587-1632) (patrz Żółkiewski wojna moskiewska) i za Jana Sobieskiego (1674-1696. Budowla ta również spłonęła w roku 1913 w czasie pożaru. Z dworu bełżyckiego nie pozostały ślady. Obszerne dobra rozparcelowali właściciele Brzezińscy. W domu ich powstał w 1922 szpital okręgowy Sejmiku Lubelskiego. Ocalałe mury po zamku bełżyckim, przerobione na gorzelnię i browar, dziś w połowie odbudowane, użyte są na pocztę i szkołę.

Z powyższego widzimy, iż wszystko popadło w ruinę, jedynie kościół pozostał w ostatnich stuleciach jako ostoja wiary, życia i prawdziwej kultury życia.

Położony nad stawem i rzeką, od zachodu i północy otoczony łąkami i trzęsawiskami. Od wschodu ciągnie się wąwóz ze strumieniem. Tu z pod kościoła bije źródło, skąd wydobywa się woda czysta i zdrowa. Źródło to ujęte w marmurowe obramowanie, ogrodzone żelaznymi sztachetami. Obramowanie zakończone pięknem popiersiem króla Władysława Jagiełły (1417-1917).Szum wody ze źródła robi przyjemne wrażenie. Kościół położony w kącie północno-zachodnim w zaciszu stuletnich lip. Kościół okolony cmentarzem, na nim do roku 1888 chowano umarłych. Na cmentarzu nie ma pomników, jest jeden z muru zbudowany poświęcony pamięci Iłżyckich (1853). Kościół bełżycki ma wieżę wystającą przy wielkich drzwiach w formie czworoboku. Wewnątrz kościół przedstawia się imponująco, jednym rzutem oka można objąć całość. Wspaniały ołtarz wielki rzeźbiony mający obraz Nawrócenia św. Pawła i niegdyś św. Stanisława biskupa męczennika dwóch tytularnych patronów, figury naturalnej wielkości św. Stanisława biskupa męczennika, św. Wojciecha, św. Floriana i św. Teodora M.M., nadto u góry rzeźbiony obraz św. Trójcy, trzech osób Boskich i świata w formie kuli. Ołtarz nie potrzebnie zwężony, na dużej wielkości cyberium. Boczne ołtarze pięknej snycerskiej roboty mają obrazy Matki Boskiej, św. Antoniego Padewskiego, św. Józefa O.N.M.P. i św. Anny, na zasuwach zaś są obrazy św. Stanisława Kostki, św. Franciszka a`Paulo, św. Elżbiety W.
W kościele nie ma historycznych nagrobków. Nad zakrystią są dwa pokoiki, dziś użyte na skarbiec. W pokoikach tych według podania nocował król Jan Sobieski w czasie częstych bytności swych w Bełżycach. Kościół bełżycki może pomieścić cztery tysiące osób, ma wspaniałą ambonę, z niej kaznodzieja ogarnia całe audytorium, głos jego rozlega się w doskonałej akustyce.

Do parafii Bełżyce należą następujące wsie: Jaroszewice, Podole, Zastawie, Wzgórze, Krężnica Okrągła, Kierz, Chmielnik, Wierzchowiska, Góra. Nazwy te znane były w roku 1658. Wsie te są starożytne. Nazwę Chmielnika wprowadzają od Chmielnickiego, dowódcy Kozaków i najeźdźcy na Polskę. Wsie te położone są na gruntach od wieków uprawnych i bardzo urodzajnych. Po wycięciu w pień lasów położonych na gruntach piaszczystych przed kilkudziesięciu laty, powstały młode wioski zwane koloniami, wchodzące w skład parafii Bełżyce: Baraki, Nowa Góra, Egarsdorf, Dylążki, Wycinka, Żaklin, Konstantynówka, Majdanek. Wsie te oddalone daleko od Bełżyc, są biedne z powodu nieurodzajnej gleby. W kolonji Konstantynówka jest bratnia mogiła poległych w 1914 roku podczas zaciekłych tu walk. W pięknej kolonji Łączka są osadnicy niemieccy wyznania anababtystów, mieli oni swój zbór, który zgubny wpływ wywierał na ludność katolicką. Bełżyce przed laty miały ludność przeważnie rzemieślniczą: bednarzy i szewców. Obecna ludność chrześcijańska w Bełżycach jest przeważnie rolnicza: wielkie dobra Bełżyce i Jaroszewice rozkupili mieszczanie bełżyccy. Są dziś bardzo zamożni i stanowią oni prawie połowę parafji, która zresztą liczy 6960 dusz. Są oni bardzo pracowici i religijni, zatracili jednak staropolskie stroje i zwyczaje.


Parafia Bełżyce posiada w Bełżycach czteromorgowy cmentarz, położony przy drodze prowadzącej do Opola na gruncie proboszczowskim.

Poświęcony został przez ks. Antoniego Gomulskiego w 1868 roku, powiększony zaś w 1883 i 1910. Cmentarz ten okolony murem nowym, ulegającym jednak bardzo prędkiej ruinie. Cmentarz zadrzewiony i uporządkowany, jest bardzo piękny, prowadzi do niego ulica Urzędowska, położona na słynnym trakcie krakowskim. Na cmentarzu tym pochowani są ostatni księża proboszczowie, wśród kapłanów spoczywają w ziemnej mogile ks. Wincenty Lisowski, zmarły w r. 1897, kustosz O.O. Bernardynów w Lublinie i ks. Aleksander Stelęgowski, zabity niewinnie w r. 1914 przez austrjackich siepaczy, nadto w grobach murowanych, mających wielkie pomniki, leżą zwłoki miejscowych obywateli ziemskich wielkiej własności. W jednym grobie spoczywają dwaj bracia Brzezińscy: Konstanty i Witold, właściciele dóbr Bełżyce, zmarli 1895 roku. Jest mogiła ze strzaskaną kolumną Górskiego, kawalera maltańskiego, właściciela Krężnicy. Na cmentarzu tym jest pomnik na mogile Tomasza Słotwińskiego, powstańca 1863 r., ojca trzech kapłanów: ks. Stanisława, opata kościoła Bożego Ciała w Krakowie, ks. Adama, pijara, profesora szkół pijarskich w Krakowie i ks. Joachima proboszcza w Abramowicach.
Przy kościele Bełżyckim jest bractwo Różańca świętego. Jak świadczy księga bracka założona została przez Szaniawskich (a Szaniawsciane Domo) w 1666 roku. W księdze tej jest tytuł tego bractwa: "Paradisus Marianus seu Rosa Mystica varis florum ederibus austa Divo Patriarcha Dominieo variis mundi in partibus plantatus Anno quo flores vercedere sages valeat Rosa Mystica cujus odor nostre cordi animique sapit. Mista agit haso Mariana Rosa est altaria cordis odere replens, si una quid horti agent nostri Anno Domini MDCCLXXXI - 1781.

Słowa te w dniu wprowadzenia ks. Stanisława Konopki promotora bractwa w obecności Stanisława Kaszowskiego - dziedzica Bełżyc, Kazimierza Jastrzębskiego - dziedzica Krężnicy. Do księgi tej wpisani są w bractwo przedstawiciele arystokracji Stadniccy i Brzezińscy, z nich Franciszek Brzeziński pod rokiem 1796. Z mieszczan z rodów wygasłych, zapisani są antenaci z przed stu laty: Białoskurskich, Niwińskich, Stępniewskich, Mizerskich, Ostrowskich i Kudelskich, z istniejących: Kamińskich, Winiarskich, Chomickich, Słotwińskich Wiślińskich, Zielińskich, Rumińskich, Dobrowolskich, Lubaczewskich, Ćwiklińskich, Kotłowskich, Wysmulskich, Wójtowiczów i Anasiewiczów , z włościjan: Ziębów, Smętnych Stanków, Traczów, Królów, Plewików. Bractwo Różańcowe w Bełżycach było pod kierunkiem duchowym O.O. Dominikanów w Lublinie. Do Bractwa Różańcowego należał majątek ziemski nazywany prebendą. Używał tego majątku Ksiądz Prebendarz, promotor Bractwa, pełniący jednocześnie obowiązki wikariusza. Do prebendy należały następujące grunta: "pułanek" na Krężnicy stai 15, zapisany przez Feliksa Szaniawskiego, "pułanek" w Bełżycach, obok pola plebańskiego, "łan" na Jaroszewicach stai 35. Na te pola wychodziło 41 korcy wysiewu. Oprócz tego kapitałów Bractwo miało 7720zł. polskich.

Przy kościele Bełżyckim był "szpital", czyli schronisko dla ubogich, hojnie uposażony w zapisy pobożne.

Niezależnie od tego, proboszcz Bełżycki do swego własnego użytku posiadał dwa łany od gościńca Opolskiego, na które wychodziło wysiewu 62 korcy zboża. Opodal plebanji był pięknie zabudowany folwark plebański . Dobra te ziemskie Rząd rosyjski skonfiskował po powstaniu 1863 i rozdał różnym osobnikom polakom i moskalom zasłużonym przy "uśmierzaniu" powstania. Ci zaś sprzedali rejentalnie te dobra w trzecie ręce: są one dziś rozdrobnione pomiędzy małorolnymi. Sześciomorgowy grunt plebański pozostały po konfiskacie został uszczuplony przez rozszerzenie cmentarza: niestety w zamian za to parafia Bełżycka nie nabyła dotąd brakujących morgów.

Przy kościele Bełżyckim byli następujący proboszczowie:

1. 1658 r. Ks. Wojciech Ościechowski,

2. 1665 r. Ks. Dobrolowic, Archidiakon Lubelski,

3. 1679 r. Ks. Wojciech Stanisław Radomski, Kanonik Lubelski, Dziekan Chodelski, Sekretarz Kancelarji Królewskiej za Jana Sobieskiego, za czasów jego kościół Bełżycki pokonsekrował w 1706 r. Ks. Kazimierz Łubieński, biskup chełmski,

4. 1722 r. Ks. Stanisław Szopiński,

5. 1724 r. Ks. Błażej Zmarzliński,

6. 1753 r. Ks. Wawrzyniec Grabowski,

7. 1781 r. Ks. Wojciech Urlitowski,

8. 1797 r. Ks. Walenty Lewandowski,

9. 1809 r. Ks. Antoni Gomulski. Proboszczowie ci z powodu złączenia parafji Wojciechów z parafją Bełżyce, nosili tytuł proboszczów Bełżyckich i Wojciechowskich za czasów diecezji Krakowskiej.

10. 1818 r. Ks. Baltazar Koryciński, urodzony w 1783 r., wyświęcony w 1806 r. Będąc proboszczem w Matczynie, otrzymał probostwo Bełżyckie, na którem pasterzował przez lat 38, zmarł w Bełżycach, pochowany na cmentarzu grzebalnym, lecz na jego mogile niema pomnika. Był to kapłan bardzo poważny, kochający lud i kościół. Jego staraniem kościół "pokryty gontami" otrzymał dach z dachówek holenderskich, dzwonnica "złożona z czterech słupów" zastąpiona nową estetyczną zbudowaną z muru, kościół ogrodzony "parkanem drewnianym" otoczony został murem, zbudowana nowa plebanja z drzewa: ciepła, sucha i wygodna. Kapłan ten pilnujący trzody Chrystusowej oddziaływał zbawiennie na wiernych, którzy zatrzymali go we wdzięcznej pamięci. Pomiędzy jednak Ks. Korcińskim a Franciszkiem Brzezińskim, prezesem Dozoru Kościelnego, wynikł spór. Dozór utrzymywał, że proboszcz własnym funduszem obowiązany był budować i naprawiać budynki ekonomiczne, proboszcz zaś utrzymywał, że parafjanie są do tego obowiązani. Do tego Ks. Korciński zjednoczył w jedno gospodarstwo majątek plebański i prebendę Różańcową: proboszcz objął też obowiązki prebendarza, promotora Różańca św. Ze swoich funduszów utrzymywał w Bełżycach Ks. Wikariusza. Przeciw temu złączeniu prebendy z plebanią powstał Franciszek Brzeziński, zaczął on skarżyć proboszcza przed biskupem, żądając oddania prebendy księdzu wikaremu: nastąpiły repliki proboszcza, zaczęły zjeżdżać się delegacje, proboszcz jednak nie ustąpił z zajętego stanowiska: prebendę zatrzymał.

11. 1856 r. Ks. Michał Antulski, Kanonik Katedry Lubelskiej, Dziekan Lubelski, Wizytator klasztorów, urodzony 1819 r., wyświęcony 1843 r. Pochodził z rodziny unickiej z miasta Sokołowa na Podlasiu. Obdarzony przymiotami duszy, odznaczał się gościnnością i gładkim obejściem się w towarzystwie. Był przeciwnie swemu poprzednikowi, przyjacielem Dworu Bełżyckiego i rodziny Brzezińskich. U sfer decydujących kościelnych zaskarbił sobie łaski, cieszył się u Władzy Duchowej wielkim zaufaniem. Przez lud na parafji, choć często wyjeżdżał w sprawach kościelnych, był bardzo lubiany. Nie długo jednak żył, umarł mając lat 64. Na grobie jego na cmentarzu Bełżyckim parafijanie wybudowali mu skromny pomnik, w kościele zaś wmurowali pośmiertną tablicę.

12. 1884 r. Ks. Paweł Krystoszyk, urodzony 1843 roku, wyświęcony 1866. Wychowany w Seminarium Duchownem w Lublinie, pod kierunkiem XX Misjonarzy kosztem i staraniem Ks. Antulskiego, swego wuja, u którego jako uczeń i kleryk spędzał wakacje w Bełżycach. Wyświęcony na kapłana od początku kapłaństwa przez lat 10 był wikariuszem w Bełżycach z Ks. Antulskim: otrzymawszy probostwo w Matczynie, ustawiczny miał z parafją Bełżycką kontakt, właściwym był w tej parafji następcą proboszcza. Przez 10 lat po otrzymaniu probostwa w Bełżycach, idąc w ślady swego wuja, ze wszystkimi parafjanami był w bardzo miłych stosunkach przyjaźni i życzliwości. Obdarzony również zaletami duszy, był bardzo przez wszystkich szanowany. Po 10 latach nastąpiło wielkie nieporozumienie pomiędzy proboszczem i mieszczanami, zrzeszonymi w cechy i utrzymującymi światło kościelne. Rzeczywiście ze strony mieszczan niektóre jednostki nadużycia robiły, trzeba było naprawy, zmiany w posłudze kościelnej tych jednostek. Ks. Krystoszyk pod wpływem źle orientujących się przyjaciół z miejscowej inteligencji, wypowiedział walkę całemu ogółowi rzemieślników, którzy mając prawa cechowe nadane przez królów polskich, dobrze rozumieli, iż po skasowaniu ich światła rząd rosyjski skasuje i ich korporacje. Mimo próśb, mimo ustępstw ze strony rzemieślników, Ks. Krystoszyk odjął im światło kościelne. Zawrzało jak w ulu. Posypały się skargo do biskupa: Ks. Krystoszyk musiał przenieść się do parafji Częstoborowice. Po 30 latach najpiękniejszej pracy kapłańskiej w Bełżycach, gdzie miłość zaskarbił sobie wśród duchowieństwa, inteligencji i ludu, opuścił Bełżyce tak przez się ukochane. Na pożegnanie poszedł na cmentarz, wziął garść ziemi z mogiły Ks. Antulskiego, garść tej ziemi, którą tak ukochał, kazał rzucić na swą mogiłę: umarł w Częstoborowicach po wyjściu z Bełżyc w cztery lata (1899 r.). W kościele Bełżyckim ma tablicę pośmiertną od przyjaciół, umieszczoną pod tablicą Ks. Antulskiego.

13. 1895 r. Ks. Antoni Lisowski, urodzony 1842 r. wyświęcony 1868 r. Wstąpiwszy do Seminarium Duchownego w Sandomierzu po powstaniu przeniósł się do Lublina, gdzie ukończył nauki duchowe pod kierunkiem XX Misjonarzy. Otrzymawszy probostwo w Bełżycach, ponieważ kościół i plebanja były w ruinie, pięknie odnowił kościół, a plebanię zbudował nową z muru. Po pięciu latach opuścił Bełżyce z przyczyn od parafji niezależnych i przeniósł się do Wilkołaza: od 1921 roku był emerytem, umarł w roku 1928.

14. 1900 r. Ks. Antoni Uziak urodzony 1857 r. Wyświęcony 1879 r.: lata urodzenia jego i wyświęcenia zgadzają się z latami urodzenia i wyświęcenia Ojca Świętego Piusa XI. Kapłan ten odznaczający się głęboką nauką duchową. Sekretarz Kurii biskupiej, rektor kościoła św. Ducha w Lublinie, prowadziwszy się do świeżej, niewykończonej plebanji, nabawił się choroby, bardzo szanowany przez lud, zmarł w 1902 r., przeżywszy zaledwie 45 lat, pochowany na cmentarzu Bełżyckim, na mogile jego zatknięto skromny krzyż żelazny: dotąd pamiętne są jego apostolskie nauki.

15. 1902 r. Ks. Józef del Campo Scipio, urodzony 1870 r. wyświęcony 1894 r. Jako profesor Seminarium Duchownego w Lublinie, rektor kościoła św. Józefa, objąwszy probostwo w Bełżycach po 3 latach, uwielbiany przez wszystkich, powołany został przez władzę Duchowną na stanowisko dziekana i proboszcza w mieście gubernialnym Siedlcach zbudował tam piękną katedrę. Nie chcąc się rozłączyć z diecezją Lubelską, do której kapituły powołany został w roku 1911, z Siedlec przeniósł się na takież stanowisko do Kraśnika. Zajmuje wybitne stanowisko w hierarchii duchownej.

16. 1905 r. Ks. Władysław Wiśniowiecki, urodzony 1870 r., wyświęcony 1892 r. Pochodził z Lublina, był synem urzędnika. Po wikariacie przy kościele Bernardyńskim w Lublinie otrzymał probostwo w Siennicy Różanej, gdzie założył warsztaty tkackie. Odznaczając się wielką pobożnością i gorliwością, rozwinął bardzo czynną pracę duszpasterską w Bełżycach, która doprowadziła do pięknych owoców umoralnienia parafji i ugruntowania jej w zasadach katolickich. Staraniem Ks. Wiśniowieckiego kościół Bełżycki otrzymał piękną marmurową posadzkę, ołtarze, gruntowne odnowienie, zakrystia piękne aparaty, cmentarz kamienne ogrodzenie, gospodarstwo proboszcza, nowe budynki. Ks. Władysław Wiśniowiecki zapoczątkował pracę społeczną, do dziś dobrze się rozwijającą. Niestety, zaraziwszy się od chorego, zmarł na tyfus plamisty 11 grudnia 1918 r. jako ofiara obowiązków kapłańskich. W dowód wielkiego uznania Władza Duchowna mianowała go pierwszym dziekanem Bełżyckim, mającym inspekcję nad parafiami: Chodel, Ratoszyn, Wojciechów, Matczyn, Krężnica, Bychawka, Kiełczewice, Zemborzyce i Konopnica, a parafijanie ufundowali mu piękny marmurowy pomniczek przez wdzięczność na jego bardzo gorliwą pracę prze lat 13 w parafji Bełżyce.

17. 1919 r. Ks. Stanisław Siennicki ur. 1871 r. i wyświęcony 1898 r. Jego staraniem parafja Bełżyce wzniosła obszerny dom dla służby kościelnej wraz z salą parafjalną. Władza duchowna za jego pracę dla dóbr kościoła i zgodne współdziałanie z duchowieństwem dekanatu Bełżyckiego i spokojne wychodzenie z ludźmi mianowała go kanonikiem honorowym kollegiaty zamojskiej.


Ks. Stanisław Kamieński
 
Free business joomla templates